Radzenie sobie z niepewnością w życiu, spekulacji i inwestowaniu

Dzisiaj luźniej, bardziej filozoficznie, w końcu po to też prowadzę tego bloga. Żeby porozkminiać, zadawać pytania, uczyć się i prowokować do dyskusji i wymiany poglądów. W tak zawiłym i skomplikowanym świecie, uczucie niepokoju związane ze spekulacją i inwestowaniem jest czymś naturalnym. W końcu podejmowanie ryzyka z samej definicji oznacza, że nie jesteśmy na 100% przekonani, jaki będzie finał. Poza tym nie trzeba być uczestnikiem rynku aby doświadczyć tych negatywnych odczuć – samo życie. Emocje, szczególnie te skrajne, nie powinny jednak wpływać na racjonalność podejmowanych przez nas decyzji. Czy można sobie z tym jakoś poradzić i spać spokojniej?

Życie jest jak gra z wieloma niewiadomymi

Na początek krótka dygresja i stworzenie pewnego “tła” (chyba tak to się nazywa?) do poruszanego tematu. Jeśli spojrzymy całościowo na życie i świat (nie tylko ludzi, ale też zwierząt, zjawisk pogodowych itd.) to trudno nie zauważyć, że dużą rolę w jego kształtowaniu mają losowe wydarzenia i przypadki. Jedno, z pozoru nieistotne wydarzenie na drugim końcu świata, może mieć kolosalny wpływ na sytuację po jego drugiej stronie. Nazywa się to efektem motyla, gdzie w tytułowej anegdocie trzepot jego skrzydeł np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową.

Zapraszam również do wpisu: “FOMO, HYPE, STRACH”

Weźmy najbardziej aktualny temat, czyli epidemię koronawirusa. To natomiast klasyczny przykład “czarnego łabędzia”, czyli nieprzewidywalnego zdarzenia (o ile założymy, że nieprawdziwe są wszelkie teorie “spiskowe” o celowym i przemyślanym działaniu). Jego pojawienie się spowodowało sporą panikę i niepewność, zarówno w naszym życiu osobistym, jak i w gospodarce czy na rynkach. Czy koronawirus albo jakiekolwiek inne negatywne zjawisko jest do przewidczenia w długiej perspektywie, w myśl zasady że jeśli coś może się wydarzyć, to prędzej czy później tak się stanie? Może tak. Czy łatwo jest umieścić je w konkretnych przedziale czasowym? Na pewno nie.

Widać więc jak ciężko jest nam prognozować, spekulować, planować. Na wiele rzeczy nie mamy po prostu wpływu, żadnego. A może jednak jest w tym całym równaniu przynajmniej jedna stała, nad którą możesz pracować i zwiększać swoje szanse? Zdaje się, że o tym właśnie mówił Benjamin Graham w książce “Inteligentny Inwestor”, która jest uznawana za biblię inwestorów indywidualnych:

Benjamin Graham

“NAJWIĘKSZYM PROBLEMEM, A WRĘCZ WROGIEM INWESTORA JEST ZAZWYCZAJ ON SAM”

Jak radzić sobie z niepewnością?

Skoro wiemy, że w naszym życiu prawie na pewno spotka nas coś niespodziewanego i zaskakującego, jak sobie z tym psychicznie poradzić? Jak nie dać się poddawać wahaniom nastrojów i czuć szczęście mimo, że wszystko wydaje się być w danym momencie przeciwko nam? Jak zachować racjonalne myślenie, kiedy wszędzie wokół docierają do nas same negatywne informacje, czasami wręcz apokaliptyczne wizje. Wydaje mi się, że już samo zrozumienie tego, że jest to nieuniknione, może być kojącą myślą. Nie na wszystko masz wpływ, pogódź się z tym. Zamartwianie się i blokady psychiczne, nie dość że mają mały sens to jeszcze są przeciwnikami kreatywnego i produktywnego myślenia. Jeśli jednak to nie wystarczy, przytoczę tutaj ciekawą historię o pewnym chińskim rolniku, którą gdzieś ostatnio usłyszałem na youtubie.

Szczęście czy nieszczęście?

Pewnego dnia chiński rolnik stracił swojego jedynego konia. Jeszcze tego samego dnia sąsiedzi zebrali się, żeby go pocieszyć i mówili: “jakie wielkie nieszczęście Cię spotkało”, na co on stwierdził tylko: “być może”.

Następnego dnia koń powrócił, przyprowadzając za sobą sześć kolejnych, które spotkał podczas tej nocnej eskapady. I znów sąsiedzi odwiedzili rolnika, tym razem uradowani, mówiąc mu: “wspaniale”. A on znów odpowiedział: “być może”.

Jakiś czas później syn rolnika, próbując osiodłać jednego z dzikich koni, spadł z niego niefortunnie i złamał sobie nogę. Wieczorem sąsiedzi znów odwiedzili rolnika i ubolewali nad losem jego biednego syna, pytając: “czyż to nie wielki pech?”. Nasz bohater starym zwyczajem odpowiedział: “być może”.

Nazajutrz do drzwi domu rolnika zapukali cesarscy wysłannicy, którzy przeprowadzali przymusowy pobór do wojska. Jednak syn rolnika, ze względu na swój stan zdrowia został pominięty. Kiedy sąsiedzi pojawili się uradowani, pytając go czy los się do niego nie uśmiechnął, znów odpowiedział: “być może”.

I choć jest to typowa historyjka z pewnym życiowym przesłaniem, według mnie daje mocno do myślenia. Przy całej tej złożoności wszechświata, ale też natury ludzkiej ciężko jest stwierdzić, jakie na pewno dane zdarzenie będzie miało skutki w przyszłości. Im dłuższy termin, tym trudniej robić jakiekolwiek prognozy. Czy warto zatem rozpaczać, jeśli coś pójdzie niezgodnie z naszym scenariuszem czy założeniami? Może to tylko niezbędna lekcja na długiej i krętej drodze życia i takie podejście jest dużo zdrowsze? Może spadki są okazją do kupna, a nie powodem do poddawania się panice, tak jak robi to większość uczestników rynku? W końcu legendarny amerykański inwestor, jeden z najbogatszych ludzi, chodzący po tej ziemi mówi:

Warren Buffet

“Bądź chciwy gdy inni się boją”

Możesz kontrolować swoją reakcję

Skoro jest tak dużo niepewności i często podejmujemy się wróżenia z fusów, to czy mamy na cokolwiek wpływ? Czy inwestowanie to gra losowa? Patrząc na znanych inwestorów takich jak przytoczony wcześniej Buffet czy Soros, osiągających doskonałe wyniki w długim terminie, nie ma mowy o przypadkowości. Pomińmy już to, że potrafią oni prawidłowo wycenić daną spółkę i kupić ją w okazyjnej cenie (co zdaje się być kluczowe). Czy jest coś jeszcze co sprawia, że mają oni przewagę nad pozostałymi uczestnikami rynku?

Wszystkim nam przytrafiają się różne rzeczy. I choć każdy z nas jest indywidualnością, często mamy podobne wyzwania do przejścia i codzienne problemy. Co nas jednak czasami bardzo różni to reakcja na pewne wydarzenia. Nie mam dyplomu z uczelni na kierunku psychologia, więc nie chcę się wymądrzać, ale przecież nikt nie zabroni mi podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

Tłumienie emocji to pewnie nic dobrego, w końcu gdzieś muszą znaleźć swoje ujście i najlepiej żeby nie było to pod postacią agresji skierowanej do siebie lub na zewnątrz. Jednak to, jak zachowamy się chwilę po jakimś wydarzeniu wydaje się już być kwestią decyzji. Jeśli większość rzeczy, która nam się przytrafia jest tak naprawdę neutralna, to oznacza że nasze ogólne samopoczucie i kroki jakie podejmiemy dalej powinny być kwestią wyboru. Takie podejście może też pozwolić uniknąć nam różnych pułapek, takich jak: stadne myślenie, poddawanie się panice lub nadmiernemu entuzjazmowi. Poddawanie się zachowaniom tłumu może naprawdę słono kosztować, ale warto rozumieć jak działają te mechanizmy.

Moim zdaniem bardzo ważna jest tutaj perspektywa. Jeśli w rozmowie odrzucił Cię klient, to może nie dlatego że ma coś do Ciebie osobiście, ale po prostu nie podoba mu się produkt, który chcesz mu sprzedać. Albo ma po prostu gorszy dzień. Jeśli wymyśliłeś, w Twoim mniemaniu, idealną strategię inwestycyjną z horyzontem 10 – letnim, ale okazuje się rynek Cię zweryfikował i tracisz pieniądze lub zupełnie zmieniły się zasady gry, pogódź się z tym, otrzep się z kurzu, wstań, wyciągnij wnioski i próbuj dalej (albo nie – to też decyzja). Frustracja, poczucie beznadziei i długotrwałe rozpamiętywanie nie wniosą raczej nic pozytywnego do Twojego życia. Może warto spróbować zdystansować się od zaistniałeś sytuacji, spojrzeć na nią z lotu ptaka i dopiero dokonać chłodnej oceny?

Jak siebie wzmacniać?

Skoro na tak dużo rzeczy nie mamy wpływu, a funkcjonowanie w wiecznym chaosie i niepoukładaniu też raczej byłoby ciężkie na dłuższą metę, co robić by wzmocnić siebie i swoją psychikę, by lepiej radzić sobie z niepewnością? Tak, by z całego tego wiru losowości, chociaż nasze reakcje i nasze samopoczucie były bardziej przewidywalne.

Na to nie ma zapewne jednej odpowiedzi. Mogę jedynie zdradzić jak ja próbuję sobie z tym radzić. A podejście mam, wydaje mi się, całkiem holistyczne 🙂 Jak zresztą sama nazwa bloga wskazuje:

  • skup się na pogłębianiu własnej wiedzy. Dużo łatwiej jest znieść okresy spadków, jeśli wiesz skąd mogą się one brać. Zaczynasz wyciągać własne wnioski, więc przestajesz być jedocześnie tak bardzo podatny na to, co mówią inni. Stajesz się odpowiedzialny za własne decyzje.
  • naucz się oszczędzać i prowadź budżet domowy. Zapraszam do wpisu: “Jak zacząć oszczędzać?”. Kiedy zaspokoisz swoje podstawowe potrzeby takie jak jedzenie, dach nad głową, ubrania, zobaczysz ile realnie możesz przeznaczyć na spekulację i inwestycje. Da Ci to dodatkowo poczucie kontroli. Zadłużanie się na ten cel, przynajmniej na początku drogi, to zły pomysł.
  • miej ogólny plan inwestowania, ale bądź gotowy na wprowadzania zmian w reakcji na okazje, które daje Ci rynek. To łączy się również z byciem otwartym na ciągłe uczenie się – moim zdaniem kluczowe.
  • zadbaj o to by zdrowo jeść. Jesteśmy tym czym jemy, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nie mam żadnych kwalifikacji by dawać rady żywieniowe, ale na początek ograniczenie cukru w diecie, przetworzonych produktów i zamiana napojów gazowanych i hektolitrów soków na wodę powinna już zrobić sporą różnicę w samopoczuciu.
  • wysypiaj się. To wtedy dajemy szansę naszemu organizmowi, by się zregenerował. 7-8 godzin to dla mnie minimum, ale jest to kwestia mocno indywidualna.
  • uprawiaj sport. Mój codzienny rytuał to pobudka chwilę po 5:00, przygotowanie jedzenia i trening o 7:00 rano. Po takim starcie, czuję że mogę dużo więcej. Trening to również sposób na wyzbycie się negatywnych emocji. Paradoksalnie jestem niby zmęczony, ale jakoś siły na wszystkie trudy dnia jest więcej.
  • dbaj o relacje z parterem, partnerką, bliskimi i znajomymi. Inwestując i spekulując łatwo się wyizolować od społeczeństwa. Jesteśmy jednak zwierzętami stadnymi. Ciężko o pozytywne emocje, bez zadbania o tę sferę. A jak już zarobisz pierwszy milion, to fajnie byłoby zabrać kogoś na kolację 🙂
  • miej hobby. Po prostu. Całodzienne siedzenie nad wykresami, analiza, przeglądanie informacji z rynku, komentarze. To wszystko jest męczące i może przytłoczyć. Jeśli zajmuje większą część dnia, może spowszednieć i się znudzić. Nie samymi kryptowalutami, akcjami, zyskami i stratami żyje człowiek.
  • ostatnie, ale moim zdaniem bardzo istotne. Do kasyna nie bierze się wszystkich pieniędzy. Jeśli nazywasz siebie spekulantem i do rynku przyciąga Cię chęć szybkiego zysku, to nierozsądnym byłoby przeznaczanie na to wszystkich swoich środków do życia. Jeśli natomiast mówisz o sobie per inwestor, to krótkie wahania cen nie powinny robić na Tobie wrażenia, ponieważ myślisz dłuższymi przedziałami czasowymi. Powinno to też wzmocnić Twoje poczucie zaufania do samego siebie.

Podsumowanie

W poprzednim akapicie zaczynałem zdania od słów w trybie rozkazującym, co może być mylnie odebrane jako próba kołczingu. Nie czuję się żadnym ekspertem. Nie mam też żadnych ambicji, by kogoś zmieniać. Pisałem to niejako sam do siebie, a jeśli ma to kogoś zainspirować – super. Jeśli masz na ten temat swoje przemyślenia i sposoby na radzenie z niepewnością i stresem, zostaw komentarz.

Co chciałem przekazać w tym wpisie? Na pewno to, że niepewność, niewiadoma i podejmowanie ryzyka jest na stałe wpisane w spekulację i inwestowanie i nasze życie w ogóle. Jeśli myślisz, że na świecie jest coś takiego jak gwarancja zysków, to lepiej się obudź albo daj sobie spokój. Jest też mnóstwo czynników zewnętrznych, na które nie mamy żadnego wpływu. Bardzo trudno jest przewidywać przyszłość. Wydaje się więc, że to na co faktycznie mamy wpływ, to na nas samych. Na nasze emocje, reakcje, nawyki i w końcu decyzje, które podejmujemy. Trzymajcie się zdrowo.

P.S. Dlaczego trzymanie wszystkich jaj w jednym koszyku jest bardzo niebezpieczne dla naszego portfela, szczególnie podczas tak dużych spadków jak teraz? Zapraszam do wpisu o dywersyfikacji.

Życzę samych trafnych decyzji, nie tylko inwestycyjnych





Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *