Czym jest bańka spekulacyjna i jak ją zidentyfikować?

Czym jest bańka spekulacyjna? Okazuje się, że nawet w zabawnej i rozrywkowej książce, która zakupiona została by umilić czas na pięknych plażach podczas urlopu (tak wróciłem z urlopu na Majorce, było wspaniale) można znaleźć coś pouczającego. W książce “Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko” Toma Phillipsa, bo o niej mowa, opisany jest przypadek człowieka, który pogrążył Szkocję. Jak katastrofalne skutki dla finansów pojedynczego człowieka, a nawet stabilności całego kraju, może mieć ślepe podążanie za tłumem? Zapraszam do krótkiego wpisu opisującego ciekawy przypadek niesłychanej bańki spekulacyjnej.

Zapraszam również do wpisu: Ryzyko i nagroda w inwestowaniu

Szkocka Kompania Handlu

Powołując się na książkę, której tytuł podałem we wstępie, bohaterem straszliwego zamieszania był William Paterson. Cechował go duży talent do sprzedaży i upór w przekonywaniu innych do swoich racji. Cała historia, bez wchodzenia w niepotrzebne szczegóły, dzieje się w końcówce XVII wieku. Był to czas, kiedy Hiszpanie i Portugalczycy, a potem również Holendrzy i Anglicy, robili porządne pieniądze na swoich koloniach zamorskich. Wizją Szkota Williama Patersona, było nie tylko dołączenie do tej ekspansji kolonialnej, ale utworzenie imperium szkockiego.

I w ten sposób nasz bohater zaczął realizować swój plan założenia faktorii w Darien, na wschodnim wybrzeżu Przesmyku Panamskiego. W najwęższym miejscu wąskiej wstążki lądu tworzącego pomost między obiema Amerykami. “Darien stanie się drzwiami mórz, kluczem do całego świata” – tak podobno mówił.

Epoka imperiów kolonialnych była również epoką rewolucji finansowej, w której wyniku projekty kolonialne realizowane były nie tylko przez państwa, ale również wspierane przez nie spółki akcyjne. Zacierało to granice pomiędzy handlem a geopolityką.

Spółka akcyjna – rodzaj powszechnej w gospodarce wolnorynkowej spółki kapitałowej, której forma opiera się na obiegu akcji będących w posiadaniu akcjonariuszy. Kapitał zakładowy składa się z wkładów założycieli, którzy stają się współwłaścicielami spółki.

Paterson chciał skopiować w swoim projekcie model takich molochów jak Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska czy Holenderska Kompania Wschodnioindyjska. Były to kompanie o globalnym zasięgu, dysponujące niewyobrażalnym majątkiem, posiadającym nawet własne armie. Wyobraźmy sobie jak duży wpływ na politykę musiały mieć w owym czasie.

Otoczenie powstania bańki spekulacyjnej Kompanii

Nie bez znaczenia jest na pewno okres i towarzyszące mu nastroje społeczne, panujące wtedy w Szkocji. Były to lata niepewności i wątpliwości. W 1603 r. Jakub VI zjednoczył korony Szkocji, Anglii i Irlandii, jednak wśród szkockiego społeczeństwa panował niepokój. Część ludzi podejrzewało, że fatalnie wychodzą na tym interesie i że unia z koroną działa tylko w interesie Anglików. Wielu z nich uważało również, że Szkocja zawsze pozostanie biedniejszą kuzynką i rozkazy płynące z Londynu zawsze będą faworyzować kapitał angielski. Obawy te były pomimo faktu, że Szkoci wciąż byli narodem politycznie niezawisłym, posiadającym własny parlament i stanowiący swoje prawa. Brzmi znajomo?

Jakby tego było mało, już i tak gorącą atmosferę podgrzewał finansowy zamęt – kryzys monetarny w Anglii, król próbujący finansować zagraniczne wojny, siedem chudych lat recesji, niskie plony i niedostatek zapasów, który powodował powszechny głód i zubożenie ludności.

I tutaj rzecz mogłoby się wydawać niesłychana – kryzys gospodarczy nie zniechęcił Szkotów do podejmowania ryzyka. Wręcz przeciwnie! Okazał się podatnym gruntem i szansą dla ludzi, którzy obiecywali zmienić ten stan rzeczy.

Intensywne poszukiwanie kapitału

William Paterson szukał intensywnie inwestorów poza granicami swojego kraju, co ostatecznie skończyło się fiaskiem. Na początku było całkiem nieźle. Wielki talent marketingowy oraz entuzjazm Patersona doprowadził do zadeklarowania przez inwestorów z Anglii trzystu tysięcy funtów, co na tamte czasy było olbrzymią kwotą. Problemy zaczęły się jednak, gdy niebywałe zainteresowanie projektem, przyciągnęło uwagę Brytyjskiej Kompanii. Nie byli oni zadowoleni z powstającej konkurencji. Angielski parlament, który był tak samo jak kompania brytyjska oburzony całym projektem, skutecznie stłamsił go w zarodku.

I tak oto obietnice inwestorów z Londynu rozwiały się jak dym. Ważne: w tamtym czasie londyńskie środowisko kupieckie oraz udziałowcy kompanii byli wystraszeni finansowymi kłopotami własnej kompanii w ostatnich dziesięciu latach oraz dużymi stratami w tamtym roku. William Patterson próbował również zebrać fundusze w innych stolicach handlowych, ale tam również nie odniósł sukcesu.

Jak powstaje bańka spekulacyjna?

Wydawało się więc, że angielskie wysiłki aby podkopać cały projekt ostatecznie zakończyły się sukcesem i marzenia będzie odłożyć na później. Stała się jednak rzecz niesłychana. Negatywne otoczenie gospodarcze oraz poczucie niesprawiedliwego traktowania spowodowało, że Szkoci podchwycili ten projekt z nadmiernym entuzjazmem. Paterson, jako doskonały sprzedawca wiedział, że należy wykorzystać tę falę patriotycznego ferworu i nacjonalistycznej urazy.

W 1696r. otworzono księgę subskrypcyjną Szkockiej Kompanii. Szkoci zaczęli pompować niesamowite ilości własnych pieniędzy, mimo że Szkocja w owym czasie nie była wcale zamożnym krajem. Dodajmy do tego fakt, że rzeczywiste plany ekspedycji utrzymywane były w ścisłej tajemnicy, William Paterson NIGDY nie był w Darien oraz ogólne perspektywy dla “branży” nie były kolorowe i robi się naprawde ciekawie. Najliczniejszą grupę sponsorów tego przedsięwzięcia tworzyli drobni właściciele ziemscy. Jednak kompanię wspierali przedstawiciele całego społeczeństwa- prawnicy, lekarze, krawcowie, nauczyciele, marynarze, żołnierze i co bogatsi służący. Paterson zwrócił się do znaczących postaci publicznych, których dzisiaj nazwalibyśmy influencerami, żeby stali się przykładem dla innych. Księgi były celowo otwarte i dostępne dla wszystkich, aby na reszcie nie wspierających ciążyła pewnego rodzaju presja.

owczy pęd

To idealny przykład tego jak bardzo zaraźliwy i niebezpieczny może być entuzjazm. Umówmy się – niejedna książka i obserwacje potwierdzają, że człowiek jest zwierzęciem stadnym. Nawet jeśli jesteśmy dobrze wykształconymi i na pierwszy rzut oka “ogarniętymi” ludźmi, gdzieś w środku jakiś chochlik podpowiada nam żeby podążać za tłumem. Nawet wtedy kiedy wszystkie fakty i spokojna analiza sytuacji podpowiadają, że nie jest to najlepszy pomysł. Tak właśnie tworzy się bańka spekulacyjna.

W ręce kompanii trafiło od 1/6 do 1/2 wszystkich pieniędzy w Szkocji. Gdyby wziąć pod uwagę pełną deklarowaną sumę (na początku wpłacało się tylko zaliczkę), to możliwe że obiecane fundusze przekraczały całkowitą wartość wszystkich monet w kraju! Nieźle.

Nakręcanie spirali, czyli dmuchanie bańki

William Paterson doskonale wiedział, jak zachować się w tej sytuacji. Nakręcał manię spekulacyjną tak silnie, jak tylko się dało, podsycając entuzjazm tłumów. W liście z 1695 roku napisał, że “jeśli coś nie pójdzie na pierwszej fali gorączki, zbieranie funduszy udaje się rzadko albo wcale, bo rzesze powszechnie kierują się bardziej przykładem niż rozumem”. Sądzę, że to słowa, nad którymi naprawdę warto się chwilę pochylić.

No dobrze, ale jak skończyła się ta historia? Zapewne domyślasz się, że nie było tam otwierania szampana, przynajmniej na jej końcu. W dużym skrócie: kompania kupiła zupełnie nowe bajeranckie statki (mimo, że konkurencja większość swojej floty wynajmowała) i wyruszyli do Darien mimo wielu negatywnych opinii dobrych ekspertów.

Kiedy bańka spekulacyjna pęka

Na początku zachwycili się tym miejscem ze względu na egzotyczne rośliny i zwierzęta oraz opowieści miejscowej ludności o kopalniach złota. Jednak nie minęło wiele czasu, a koloniści zaczęli chorować i umierać, łącznie z żoną Williama Patersona. Statek, który miał na swoim pokładzie zabrać Alexandra Hamiltona z dobrymi nowinami do Szkocji, zatonął chwilę po wyjściu z zatoki. Okazało się, że tak duży naturalny port nie jest nieużytkowany przez inne mocarstwa bez przyczyny. Bardzo łatwo było do niego wpłynąć, za to wypłynąć to już inna bajka. Po wypłynięciu z zatoki ogromne fale spychały statki do brzegu. Dodatkowo wielkie drogie statki były niedostosowane do warunków karaibskich.

Gdy szkoci przystąpili do budowy Nowego Edynburga (tak nazwali te miejsce) morale szybko spadło. Praca była mordercza, upały nie do zniesienia, gęsta dżungla też nie poprawiała sytuacji. Następnie zlały ich srogie deszcze, zupełnie inne z jakimi mieli do czynienia u siebie w ojczyźnie. Choroby tropikalne dziesiątkowały kolonistów. Ci, którzy nie umierali w wyniku choroby, często rujnowali swoje zdrowie ogromnymi ilościami alkoholu, w które byli obficie zaopatrzeni. Do tego dorzućmy Hiszpanów, którym bardzo nie spodobał się fakt “okupowania” ziem, które oni uznawali za swoje i mamy komplet nieszczęść.

Wieści o klęsce projektu, które wyciekły w 1700 r. wywołały w Edynburgu szok. W świeżo spolaryzowanym środowisku politycznym i społecznym doszło do zamieszek i obrzucania się winą za fiasko projektu. W środku kryzysu gospodarczego znaczący odsetek narodowego majątku wyrzucono w błoto. Inwestorzy stracili ogromne pieniądze i nie mogli liczyć na ich odzyskanie. Szkocja została upokorzona i bardzo mocno osłabiona.

Czego może nas nauczyć bańka spekulacyjna?

Może Ty też pamiętasz słowa swoich rodziców: “I co synek gdyby twoi koledzy skoczyli z dachu/okna, to też byś skoczył?”. Dzieci, ale jak uczymy się również z tej historii, również dorośli bardzo mocno ulegają presji społecznej. Chcemy się upodabniać, robić to co inni, wmieszać się w tłum i nie wychylać. Nadmierny entuzjazm i pozytywne projekcje przyszłości bardzo często przesłaniają nam prawdziwy obraz sytuacji. Czasami robimy więc rzeczy, które przeczą wszelkiej logice oraz rzeczy niebezpieczne dla zdrowia lub naszych pieniędzy. Nie inaczej jest na rynkach finansowych. Przecież po drugiej stronie transakcji jest człowiek, ze wszystkimi swoimi słabościami. Musimy więc bardzo silnie obserwować swoje emocje w reakcji na różnego rodzaju wydarzenia i rozróżnić fakty oraz twarde dane od myślenia życzeniowego i fantazji bez kalkulacji.

No i na koniec pytanie: Czy Bitcoin i kryptowaluty to kolejna bańka spekulacyjna? A może ta bańka pękła już pod koniec 2017r., kiedy odnotowaliśmy cenę ponad 20.000$ za 1 BTC?

Życzę samych trafnych decyzji, nie tylko inwestycyjnych ?!

Wpis powstał na podstawie książki p. Toma Phillipsa pt. “Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko”.





Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *