Czy inwestycja w Bitcoina w 2020r. ma jeszcze sens?

Powiedzieć, że ostatnie tygodnie były ciekawe na rynku kryptowalut i na rynkach w ogóle, to tak jakby nic nie powiedzieć. Skala wyprzedaży na Bitcoinie i altcoinach była duża i bardzo gwałtowna. Główne indeksy giełdowe, jeśli chodzi o dzienne wartości spadków na całym świecie, biły kolejny rekord za rekordem. Negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę jest bezsprzeczny, ale bardzo ciężko oszacować straty (choć są tacy co udają, że to wiedzą). Tym bardziej, że nikt nie wie dokładnie jak pandemia się rozwinie i kiedy zagrożenie minie. Czy w takim otoczeniu inwestycja w Bitcoina w 2020r. ma sens? Czy największe spadki są już za nami, czy to dopiero początek rzezi na wykresach?

Jaki jest powód ostatnich spadków na Bitcoinie?

Jeśli ktoś przygląda się jedynie rynkowi kryptowalut, myślę że bardzo ciężko będzie zrozumieć powód ostatniej paniki. Pamiętajmy, że Bitcoin powstał w 2009r, czyli tuż po kryzysie z 2007r. i upadku Lehman Brothers. Nie miał więc okazji być “przetestowany” podczas pogarszającej się sytuacji w gospodarce w ogóle. Spróbuję więc najlepiej jak potrafię, w skrócie telegraficznym, przedstawić ogólną sytuację i dlaczego według mnie mieliśmy do czynienia z takimi dynamicznymi ruchami.

Wykres SP 500 – notowania 500 największych amerykańskich firm notowanych na giełdzie

Ostatnie 12 lat to czas ogromnej hossy na amerykańskiej giełdzie. Indeks 500 największych pod względem kapitalizacji firm urósł w tym czasie o 480%. Od początku lutego 2020r. rynek jest w odwrocie i chyba można już z dużą dozą pewności powiedzieć, że od ponad tygodnia mamy w USA oficjalnie bessę na rynku akcji. Nie wiemy jaka będzie ostateczna skala tych spadków, ale biorąc 2 poprzednie okresy tj. od 2000r. – 2002r. (-45%) oraz od 2007r. – 2009r. (-50%) istnieje spora szansa, że to nie koniec większych zjazdów w dół. Sytuacja związana z koronawirusem przyspieszyła to, co po tylu latach i tak było prędzej czy później nieuniknione. Inwestorzy, w obawie przed koronawirusem, zaczęli masowo wyprzedawać mocno już nagrzane akcje, co spowodowało tak dynamiczne spadki cen.

Możesz myśleć sobie teraz: “Jakie to ma do cholery znaczenie, skoro mnie interesuje kiedy w końcu kupię Ferrari za te Bitcoiny?”

Znaczenie ma takie, że całkowita wartość kapitalizacji firm wchodzących w skład SP 500 wynosi na dziś (20.03.2020r.) 24.5 biliona dolarów, natomiast wszystkich kryptowalut (jest ich ponad 5.000) 184 miliardy dolarów. To ponad 133 razy mniej! A pamiętajmy, że mówimy tylko o 500 firmach z USA. Gdzie jeszcze pozostałe gospodarki świata? Kryptowaluty (a przede wszystkim ich posiadacze) nie są przecież totalnie odklejeni od rzeczywistości. Ogólna panika i związana z nią sprzedaż aktywów oraz wymiana na gotówkę udzieliła się wszystkim, bez pominięcia posiadaczy kryptowalut.

Czy Bitcoin jest bezpieczną przystanią?

Czy Bitcoin jest aktywem safe haven?

Safe haven to określenie z j. angielskiego, które oznacza “bezpieczną przystań”. Inaczej mówiąc – w jakie aktywo uciekają inwestorzy w momentach załamania na rynku, by możliwie jak najlepiej przetrzymać wartość swojego majątku lub nie możliwie mało stracić. Od lat taką funkcję pełniło złoto oraz waluty takie jak amerykański dolar czy frank szwajcarski.

Od momentu powstania Bitcoina ludzie zadają sobie pytanie, jaką faktycznie ma pełnić funkcję? Jeśli chodzi o funkcję środka płatniczego – tutaj sprawa jest na dzisiaj raczej jasna. Bitcoin ma m.in. zbyt małą przepustowość (kiedy przesyła go wiele osób na raz czas potwierdzenia transakcji mocno się wydłuża) oraz charakteryzują go zbyt duże wahania ceny, by być dobrym środkiem płatniczym. Poza tym na przestrzeni lat powstało wiele innych kryptowalut lub forków Bitcoina, takich jak Bitcoin Cash, które są od strony technicznej bardziej zaawansowane.

Dlatego wielu ludzi nazywa Bitcoina cyfrowym złotem. I faktycznie tutaj można byłoby doszukiwać się pewnych podobieństw. Uważa się, że gdyby przetopić całe złoto świata i uformować z niego sześcian, miałby on długość równą 21 metrom. Bitcoin jest tak zaprojektowany, że jest go skończona ilość 21 milionów sztuk i w efekcie halvingu, który przypada co 4 lata, o połowę zmniejsza się jego podaż. Ilość nowowydobywanych Bitcoinów w procesie zwanym miningiem jest co raz mniejsza, wzrasta też trudność wydobycia.

Sprawdźmy więc jak Bitcoin radzi sobie z najważniejszym testem na prawdziwym polu bitwy.

bitcoin wykres 2020
Wykres BTC/USD

Kolorem czerwonym zaznaczyłem okres, w którym zaczęły się spadki na globalnych rynkach akcji. Od początku lutego Bitcoin spadł z poziomu 10.000$ do 4.000$ w szczytowym momencie wyprzedaży, co oznacza spadek o 60%. Dużo, ale altcoiny oberwały jeszcze mocniej, niektóre z projektów leciały 70-90%.

Bitcoin vs złoto

Jak zatem dla porównania, w obliczu tej paniki zachowały się ceny złota? Ono również doznało dość gwałtownego spadku, chociaż miesiąc później, ponieważ zaznaczony obszar obejmuje miesiąc marzec. Co prawda -11% to nie -60%, ale trzeba pamiętać, że rynek kryptowalut ogólnie cechuje dużo większa zmienność. O ile na rynku akcji czyli złota wahania dzienne rzędu 5% są czymś wyjątkowym, o tyle na rynku kryptowalut nie robi to w ogóle wrażenia.

Notowania kontraktów CFD na złoto

Dlaczego tak jest? Jeśli mamy “głęboki” rynek, o dużej kapitalizacji (tak jak omawiane tutaj złoto), to żeby wywołać jakikolwiek ruch ceny w górę lub w dół, potrzeba do tego równie dużego kapitału. To trochę tak jakby do jeziora wlać szklankę wody. Generalnie efekt nie będzie zbyt widoczny. Inaczej jeśli tę samą szklankę wody wlejemy do wanny, wtedy może zaobserwujemy nawet mały wzrost poziomu wody. To jest właśnie cecha “płytkiego” rynku.

Czy można zatem z całą pewnością stwierdzić, że Bitcoin nie sprawdził się jako cyfrowe złoto i nie przechowuje wartości w czasie, ponieważ na fali negatywnych emocji, dość mocno spadł? Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie.

Co dalej z Bitcoinem?

Jak Bitcoin radził sobie do teraz?

Bitcoin powstał jako kontra i alternatywa dla obecnego systemu – monetarnego i bankowego. Poprzez wykorzystanie technologii blockchain i kryptografii, w wizji twórcy lub twórców (do dzisiaj nie wiadomo, kto stoi za Bitcoinem, oprócz tego, że ma pseudonim Satoshi Nakamoto) jest rezygnacja z zaufania do trzeciej strony transakcji (banków, rządów) i pozwolenie na wymianę wartości (w tym przypadku pieniężnych) bezpośrednio między ludźmi.

Chociaż minęło raptem 11 lat, Bitcoin wypłynął z darknetu i tzw. piwnicy do globalnej świadomości. Niezależnie od tego czy jesteś jego przeciwnikiem czy entuzjastą, dał w tym czasie nieprawdopodobną stopę zwrotu. Jeśli kupiłbyś latem 2010r. Bitcoiny o wartości 1 zł (starczyłoby Ci mniej więcej na 4 sztuki), to dziś odsprzedałbyś je za ponad 110.000 zł. Droga do tych poziomów nie była jednak łatwa, prosta i przyjemna. Przypominała raczej jazdę rollercoasterem w parku rozrywki. Euforia na zmianę z paniką. Górki, dołki, “uśmiercanie” przez ekspertów, prognozy mówiące że dojdzie do miliona dolarów wtedy a wtedy. Czy jest więc szansa, że Bitcoin znów stanie na nogi i będzie kontynuował swoją podróż na północ?

Co przemawia za dalszymi wzrostami Bitcoina?

Przede wszystkim od 11 lat jest on w trendzie wzrostowym, “trend is your friend”. Przewidywanie, że tym razem nie jest to tylko większa korekta i kurs zmierza do 0 jest podobne to kopania się z koniem. Oczywiście mogę nie mieć racji.

Wiemy już jak będzie wyglądała “pomoc” rządów w ratowaniu gospodarek i jaka jest recepta banków centralnych kluczowych krajów na wyjście z problemów. W dużym skrócie: dodruk, dodruk i jeszcze raz dodruk – zwiększenie ilości gotówki w obiegu. Amerykański FED czy polski Narodowy Bank Polski obniżyły stopy procentowe, rezerwy cząstkowe, zapowiedział skup obligacji. “To jak olbrzymi helikopter z pieniędzmi, który przeleci nad Polską” – stwierdziła nawet Pani Minister Emilewicz. Bez wchodzenie teraz w szczegóły zwiększy to akcję kredytową, ilość pieniądza w obiegu oraz najprawdopodobniej doprowadzi do jeszcze większej niż teraz inflacji.

Trzeba więc zastanowić się gdzie popłynie kapitał, kiedy opadnie pierwszy kurz. Środowisko inflacyjne sprzyja wycenom metali szlachetnych np. złota, które przetrzymuje doskonale wartość w czasie. Bitcoin pretenduje przecież do tego miana. Jest również skonstruowany tak, że z czasem wydobywa się go co raz mniej, ma więc naturę deflacyjną. Raz na 4 lata dochodzi do tzw. halvingu Bitcoina. Jest to wydarzenie pro-wzrostowe i wielu ludzi wiąże z nim duże nadzieje. Czy faktycznie tak będzie – tego nie wie nikt.

Jeśli wiara w Bitcoina całkowicie po drodze nie upadnie, to moim zdaniem jest duża szansa na kolejny już “come back”.

Co przemawia za dalszymi spadkami Bitcoina?

Żeby nie było tak kolorowo. Nad Bitcoiniem i kryptowalutami ogólnie wisi parę zagrożeń. Przede wszystkim wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach oczy inwestorów mogą być skierowane bardziej w stronę spółek osadzonych w realnej gospodarce niż te, które związane są z nowymi technologiami. Jakby nie patrzeć, projektom kryptowalutowym bliżej do modnych start-upów niż silnie ugruntowanych firm. Skoro tak, może dojść do sytuacji, w której staną się one niemodne i przestanie napływać w ich stronę nowy kapitał, co przełoży się na brak wzrostów cen.

To, że Bitcoin ma w ogóle jakąś wartość jest wynikiem wiary. W środowisku “kryptowaluciarzy” nie brakuje fanatyków i tzw. “hodlerów”, którzy ogłaszają, że za nic w Świecie nie sprzedadzą Bitcoina, tylko raczej będą go kumulować i trzymać długi czas na portfelu. Czy jednak w obliczu realnych problemów nie wyprzedzą się oni z krypto? W końcu to tylko zapis cyfrowy. Ciężko też wciąż wymienić Bitcoina za ziemniaki na lokalnym targu.

Bitcoina w odróżnieniu od złota nie możesz zobaczyć, dotknąć, czuć że masz coś fizycznego. Nie ma on też żadnej wartości wewnętrznej jak chociażby akcje firm, po których zakupie stajesz się posiadaczem części przedsiębiorstwa, które funkcjonuje w realnej gospodarce. Nie jest jeszcze na tyle powszechnie stosowany, że dokonuje się w nim wymiany, rozliczeń, płatności – co byłoby gwarantem stałego popytu na niego.

Jest jeszcze jedno realne zagrożenie dla Bitcoina – decyzje rządów i banków centralnych. Dopóki rynek jest dość mały, nikt za bardzo nie przejmuje się kryptowalutami. Kiedy jednak jakieś państwo poczułoby realną konkurencję czy zagrożenie dla walut tradycyjnych, czy systemu w ogóle, bardzo szybko zacznie się robienie Bitcoinowi czarnego PRu. Walka w mediach, porównywanie go do piramid finansowych, mówienie że używają go jedynie przestępcy do prania brudnych pieniędzy – to wszystko już było, ale na razie na małą skalę. Dlatego uważam osobiście, że jeśli nadejdzie kolejna hossa na krypto, to jest szansa, że będzię przy okazji ostatnią.

Inwestycja w Bitcoina w 2020r. – podsumowanie

Czy jest zatem jeszcze sens inwestować w Bitcoina w 2020r? I tak i nie. Wszystko zależy od tego czy rozumiesz samą ideę jego powstania, wiesz jak działa i na jakiej technologii się opiera. Jakie szanse stawiasz na to, że za 10-20 lat Bitcoin nie pozostanie tylko wspomnieniem, ciekawostką? Pokazałem Ci też, z jakimi wahaniami cen trzeba się pogodzić, jeśli już się na to zdecydujesz. Jesteś w stanie wytrzymać to psychicznie?

Jak kupić Bitcoina w bitomacie?

Opis giełdy kryptowalut Binance

Jak bezpiecznie przechowywać swoje kryptowaluty?

Życzę samych trafnych decyzji, nie tylko inwestycyjnych.





Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *